Tajemnica Wcielenia - ks Edward Staniek

Mamy za sobą przypomnienie bogactwa tajemnicy Boga oraz bogactwa tajemnicy człowieka. Interesuje nas prawda o tych tajemnicach podana w objawieniu. Wejście w bogactwo tych tajemnic jest możliwe jedynie dla tych, którzy otrzymali od Boga łaskę wiary, tę łaskę przyjęli i pielęgnują ją, aby przez nowe oczy, jakimi jest łaska wiary, poznawać bogactwa Bożego świata. W pierwszym etapie chodzi nie tylko o powznawianie tego świata, ale i o zamieszkanie w nim na ziemi tymczasowo, a po śmierci na stałe. Ludzie niewierzący tej szansy nie posiadają.
Blisko święta Bożego Narodzenia, w kulturze europejskiej zyskały tak piękną oprawę, że ona sama posiada wartość, którą można wycenić w pieniądzach. Ona też jest dostępna i ceniona przez niewierzących. Mam na uwadze dzieła sztuki takie jak religijne obrazy nawiązujące do scen z Betlejem, piękne utwory muzyczne, wspaniały zestaw kolęd. W Polsce obrzędy wieczerzy wigilijnej, opłatki i życzenia. W te Święta wkomponowano Uroczystość Świętej Rodziny, Nowy Rok i pożegnanie Starego oraz Objawienie Tajemnicy Wcielenia Mędrcom ze Wschodu. W każdym narodzie, o ile w nim jest większa ilość ochrzczonych, te Święta mają swoje ważne znaczenie. Oprawa piękna i bogata, dla jednych związana z wydawaniem pieniędzy, a dla innych z ich zdobywaniem. Bywa jednak, że tam gdzie wiara zanika liczy się tylko oprawa obrazu, a jego już nie ma. Ramy należą do cennych zabytków i są podziwiane przez wielu. Nawet światła, iluminacje i ich piękno są częścią składową. Dla niewierzących i słabo wierzących jest to tylko pusta rama.

Paradoks wiary
Dziś nasze spotkanie jest skoncentrowane na tajemnicy cennego wydarzenia jakie miało miejsce dwu tysiące lat temu, którym były narodziny w Betlejem Jezusa syna Marii, adoptowanego przez Józefa. To wydarzenie z punktu widzenia ludzkiej logiki jest najbardziej szokującym i nie mieszczącym się w głowie dziełem Boga. On sam postanowił stać się człowiekiem. Ludzki rozum przyjmuje możliwość odwrotną. Człowiek pragnie stać się Bogiem, ale to, że Bóg chce się stać człowiekiem, traktuje jako absurd. Dotykając w świetle objawienia - tajemnicy Boga i tajemnicy człowieka - już w pewnej mierze znamy smak paradoksów. Wiara bowiem jest krokiem w świat paradoksów, na co logika rozumu nie chce się zgodzić. Im bardziej zamieszkujemy świat dostępny przez wiarę, tym bardziej oczywistym staje się fakt istnienia w nim paradoksów, które stają się coraz bardziej oczywiste. I tym się rożni człowiek wierzący od niewierzącego, że on mieszka w świecie paradoksów, a niewierzący nawet nie zbliża się do granic tego świata, bo dla niego - jako sprzeczny z logiką - on nie istnieje. Jasno jest to ujęte w kolędzie:
Bóg się rodzi, Moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony,
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice nieskończony?
Bóg się nie może rodzić, bo z kogo? Moc nie może truchleć, bo co to za moc? Pan nieba nie może być nagi; Ogień nie krzepnie; Blask nie ciemnieje; Nieskończony nie ma granic. Piękne zaproszenie F. Karpińskiego do wtajemniczenia, czyli do uczestniczenia w takim wydarzeniu na zasadzie doświadczenia. Jak daleko jest to posunięty paradoks, osobiście od lat ukazuję w obrazie człowieka, który dobrowolnie staje się myszą. Dla niej to wielka szansa, ale dla człowieka to upokorzenie, rezygnacja z godność i szok dla otoczenia, bo człowiek staje się myszą nie tracąc nic ze swych zdolności i możliwości, jedynie zamieszkuje z innymi myszami w klatce i jest do nich całkowicie podobny. W narodzeniu Jezusa mamy do czynienia z tym obrazem, trzeba jednak dodać, że jest on bardzo słaby. Różnica bowiem między myszą a człowiekiem jest miliony razy mniejsza niż różnica między Bogiem a człowiekiem. Objawienie mówi, że ma to miejsce i zaprasza do spotkania z Synem Boga, który rodzi się Człowieczym. Wiem, że to, co mówię nie mieści się w głowie, ale innego obrazu tej prawdy nie znajduję.
Z rozważań na temat człowieka wiemy, że Jezus był najdoskonalszym, i sam zgadzał się na to, że nazywano Go Synem Człowieczym. Był i jest o wiele doskonalszym niż był Adama. Z rozważań na temat Boga, który się nam objawia, wiemy że On jest Jeden w trzech Osobach - Ojciec, Syn i Duch Święty. Jest to sama miłość wzajemna między Nimi, a my jesteśmy stworzeni na ich obraz i podobieństwo. Otóż Ojciec zadecydował, że Jego Syn stanie się człowiekiem i zamieszka między nami. Boże Narodzenie jest realizacją tej decyzji. Krótko przypominam to, co objawienie nam mówi o tym wydarzeniu.

Osoba
Rozpocznę od przypomnienia co rozumiemy pod słowem ?osoba?. Ono nie występuje w Piśmie Świętym. W nim bowiem człowiek to dusza i ciało, a bogactwo tak jednego, jak i drugiego jest wyjątkowo duże. Osoba to jest podmiot posiadający duszę i ciało, ona jest ich właścicielem i ona decyduje o swej tożsamości. To pojecie występowało tak u Greków, jak i Rzymian. Żydzi go nie znali. Kiedy Ojcowie Kościoła usiłowali przekazać poganom tajemnicę Trójcy Świętej posłużyli się terminem ?osoba? dla podkreślenia tożsamości każdego z Trójcy. Osoba Ojca, Osoba Syna i Osoba Ducha Świętego. Jedność ich bogactwa, przy różność ich tożsamości, pozwala na miłość wzajemną. Bóg jest Miłością Trzech Osób.
To przypomnienie jest potrzebne, gdy chcemy dotknąć tajemnicy wcielenia Syna Bożego. On jako Osoba Boża otrzymał od Ojca polecenie, przyjęcia człowieczeństwa i wykonania pewnych zadań. Syn Boży staje się człowiekiem. Posiada duszę i ciało z całym ich bogactwem, ale zjednoczenie Bóstwa z człowieczeństwem jest tak mocne, że Jezus nie posiada osoby ludzkiej, wszystko co czyni i czym jest jako człowiek jest własnością Osoby Boskiej.
Gdyby były dwie osoby - ludzka i Boska, to zjednoczenie byłoby zewnętrzne. Tymczasem ono jest tak mocne, że Osoba Boska posługuje się wszystkimi władzami ciała i duszy jako swoimi i w Jezusie Ona decyduje o Jego tożsamości. Jest to jedna z najgłębszych tajemnic naszej wiary. Syn Boga swe Bóstwo okrył całkowitą tajemnicą i ujawnił je na ziemi jedyni wybranym i bardzo nielicznym ludziom. Dostrzeżenie w Nim Osoby Boskiej było możliwe jedynie dla wierzących w Niego i Jemu.
Trzeba jeszcze zaznaczyć, że Jezus ma swoją ludzką osobowość, którą tak jak i my nieustannie doskonalił, bo na tym polega proces dojrzewania człowieka do pełni odpowiedzialności za swe czyny. Osobowość jest dynamiczna i Jezus ją posiadał i posiada, bo osobowość nie znika ona jest nieustannie doskonalona według wzoru, jakim jest dla nas Bóg, bo jesteśmy stworzeni na Jego obraz i Jego podobieństwo. Jezus jako Syn Boga, z polecenia Ojca, miał nam ukazać wzór życia na ziemi dziecka bożego - jakim po chrzcie jest każdy z nas - w takich układach, w jakich jesteśmy. Jezus przeszedł przez wszystkie etapy od poczęcia aż do śmierci. Kto szuka swojej tożsamości może się z Nim spotkać, a nawet zjednoczyć, by wzrastać na drodze pełnienia woli Ojca Niebieskiego. Danie tego przykładu potomkom Adama było jednym z ważnych celów wcielenia Jezusa, ale to nie był cel jedyny. Chodziło głównie o odkupienie i zbawienia ludzkości. O tym będziemy mówili za miesiąc w kolejnym rozważaniu.
Refleksja na temat osoby jest ważnym zadaniem każdego z nas. Trzeba, abyśmy odkryli tajemnicę własnej tożsamości, czyli własnej osoby, i trzeba abyśmy podjęli zadanie najważniejsze, jakim jest krystalizowanie swej osobowości, które zmierza do tego, by być coraz doskonalszym dziełem Boga i coraz bardziej podobnym do Niego. Osobowość to krystalizowanie swej dobroci i świętości.
*** Pojęcie osoby jest dziś niszczone. Dotyczy to miedzy innymi imienia. W świecie Biblii każdy miał swoje imię, które określało jego tożsamość. Do tego imienia dodawano jeszcze imię ojca. Genealogia Jezusa podana tak przez Mateusza, jak i Łukasza to zestawienie imienia ojca i syna, dla precyzyjnego określenia tożsamości Jezusa. Książę tego świata zamienia imię na liczę, co zostało jasno zapowiedziane w Apokalipsie (por. ) Mój Bóg mówi do mnie po imieniu w wykazach Księcia tego świata występuje pod numerem***.
Po tym przypomnieniu pojęcia osoby przechodzę do odsłonięcia tajemnicy wcielenia w oparciu o Ewangelie.

Poczęcie Syna Bożego
Pierwsza z tajemnic wcielenia dotyczy Matki Syna Bożego. Jest nią Maryja z Nazaretu. Bóg dla swego Syna potrzebował garści czystej ziemi, z jakiej lepił ciało Adama. Po grzechu pierwszych rodziców wszelkie ciało na ziemi jest dotknięte grzechem. Dlatego Bóg w łonie Anny, która po spotkaniu z Joachimem poczęła córkę, stworzył grudkę czystej ziemi. Maria od poczęcia była bez grzechu pierworodnego. Była grudką ziemi świętej. To jest nazwane jako Niepokalanie Poczęta. Rosła i nie wiedziała o tym. Żyła w świecie dobra i świętości, a zło nie miało do niej dostępu. Z Jej ciała Syn Boga kształtuje swoje ciało (por Łk 1,26-38).
Jego poczęcie miało miejsce w Nazarecie kiedy Bóg przez Anioła Gabriela powiadomił Maryję, że pocznie i porodzi Syna (Łk 1,31). Ona już zadecydowała, że nie wchodzi w związki małżeńskie nastawione na współżycie seksualne i zapytała Archanioła, jakże się to stanie skoro męża nie znam. Wiedziała, że jest zaręczona z Józefem, ale przez swą świętość była tak nastawiona na spotkanie z Bogiem, że nie zamierzała współżyć. Bóg tym sterował i na Jej pytanie przez Gabriela odpowiedział. Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego Cię ocieni. Czyli będziesz miała syna bez współżycia, bo Bóg, a nie mężczyzna będzie jego Ojcem. Wyraziła zgodę oddając się do dyspozycji Boga jako Jego służąca. Akt zgody był momentem poczęcia w Jej łonie Syna. Tajemnica poczęcia była znana tylko Jej. Dla umocnienia Bóg posłał Ją do Elżbiety, a ta jako matka Jana, późniejszego Chrzciciela, przyjęła Ją, bo była przygotowana do spotkani z Nią. Nazwała Ją Matką Pana, czyli Boga. Nawiedzenie było wtajemniczeniem w wielkie wydarzenia Wcielenia Syna Bożego tylko kilku osób: Elżbiety, jej męża Zachariasza, Jana w łonie matki, bo on pierwszy rozpoznał, kto przekracza próg ich domu. Do tej tajemnicy został też podprowadzony Józef, który adoptował Syna Bożego jako swego. Z punktu widzenia ludzi i prawa wszystko było zapięte na ostatni guzik. Tajemnice znały tylko cztery osoby, a w Betlejem, w nocy narodzin, usłyszeli ją jeszcze pasterze, którzy przybyli złożyć pokłon Jezusowi i Jego Matce.
***Z punktu widzenia wtajemniczenia trzeba podkreślić, że Syn Boga doskonale zna z własnego doświadczenia świat łona matki i cały proces dorastania w nim do narodzin. Jest to pierwszy odcinek życia każdego człowieka. Ile jest tajemnic, jakie czekają na dziecko w łonie matki, to w małej cząstce jest dla nas dostępne. Jezus utożsamia się z każdym poczętym dzieckiem i mówi nam: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, (więc nawet w probówce), Mnieście uczynili? (Mt 25,40) To dla wierzących jest wezwaniem do odpowiedzialności za poczęcie i narodzenie każdego dziecka. Bo jeśli Jezus bierze na siebie odpowiedzialność za to, co czynimy dziecku poczętemu, to jest to odpowiedzialność przed Bogiem. Nie jest ważne czy ktoś w Boga wierzy, czy nie, ważne że czeka go odpowiedzialność. Jeden z ważnych tematów naszych czasów.

Narodzenie Syna Bożego
Tajemnica narodzenia Syna Bożego była zapowiadana przez proroków, a w pewnej mierze była znana w objawieniu rajskim, do którego mieli dostęp mędrcy ze Wschodu. Była to wiedza tajemna, dla wybranych. W jakiej mierze oni znali Bóstwo Jezusa to jest okryte tajemnicą. Ich pokłon był zapowiadany przez proroków Starego Testamentu. Proroctwa mesjańskie zawarte w Starym Testamencie to długa droga wtajemniczania wybranych Żydów w prawdę o wcieleniu Syna Bożego, który był synem Abrahama i synem Dawida. Królewska godność była akcentowana. To temat dla tych, którym zależy na głębszym poznaniu Jezusa jako Syna Bożego. Odczytywanie proroctw jest równoznaczne z coraz pełniejszym Jego poznawaniem.
Sceneria narodzin Jezusa w Betlejem jest nam znana, Bóg zamieszkał między nami, choć niewielu Go rozpoznało, a jeszcze mniej przyjęło. Pięknie to ujmuj św. Jan w Prologu do swej Ewangelii. Historyczne wydarzenie narodzin Betlejem podaje Łukasz oraz Mateusz. Innych tekstów nie ma, ale to, co w nich jest, wystarcza, aby oczami wiary dostrzec z Kim mamy do czynienia. Najważniejsze jest uniżenie Boga. Staje się niemowlakiem i przeżywa wszystko to, co każdy niemowlak. Można obserwować skrajne ubóstwo Jego i rodziców, można odkrywać wymiary życia rodzinnego. Można obserwować mechanizmy władzy nastawione na niszczenie dzieci. Herod i rzeź dzieci w Betlejem. Można obserwować pokłon Mędrców i objawienie w Jezusie godności królewskiej poganom. Ważne jest przebywanie Jezusa jako dziecka w Egipcie, to co dziś jest pod nazwa emigracja. Jezus swym przykładem wtajemnicza w dzieciństwo i uczy wzrastać na trudnej drodze. Jest dla nas Wzorem. Pierwszy etap, życie w łonie matki, drugi niemowlęctwo, trzeci dzieciństwo i powrót z rodzicami do Nazaretu. Młodość jest tylko zasygnalizowana. Mając dwanaście lat nawiedza świątynię w Jerozolimie i dowodzi Rodzicom, że już dorasta do samodzielności. Polega ona, według Niego, na pełnieniu woli Ojca Niebieskiego, a nie woli mamy, taty ani swojej. *** Z punktu widzenia Ewangelii trzeba spojrzeć na rozwój dziecka i jego miłości, jako na nasze wchodzenie w jego świat, i jego wchodzenie w nasz świat. Dobrze to ujął młody małżonek. Matka jego dziecka po porodzie została w szpitalu walcząc o życie. On po tygodniu przyniósł dziecię do mieszkania i pielęgnował je ponad dwa miesiące. Matka wróciła do domu. On powiedział: ?To moje dziecię nauczyło mnie więcej niż ktokolwiek. Każdy dzień to kolejne kroki w bogactwo świata jego i mojego. To niemowlę, to największy nauczyciel jakiego spotkałem w życiu. Mając to na uwadze trzeba postawić pytanie: Ile wysiłków podejmuje Książę tego świata, by od niemowlęctwa mieć wpływ na wychowanie waszego dziecka? Pytanie bardzo ważne dla każdego ojca i każdej matki. Trzeba znać cel każdej zabawki, każdego napoju i pokarmu, każdej chwili w zasięgu komórki, telewizora, komputera, głośnika?***
Kolejny etap jest okryty tajemnicą. Nikt poza matką nie wiedział Kim jest Jezus. Jako pracownik najemny żył w Nazarecie. Ten etap jest nam najbliższy, bo jest to wtajemniczenie w codzienne życie według woli Ojca. Nadchodzi godzina Objawienia godności Syna Bożego. Miało to miejsce w czasie chrztu w Jordanie.

Objawienie Syna Bożego ? chrzest w Jordanie
Jan Chrzciciele czekał na znak potwierdzający Boską godność Jezusa. Otrzymał go, gdy Jezus przyjął od niego chrzest. Usłyszał Boga, który mówił: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. (Mk 1,11) Znakiem zaś dla Jana było zstąpienie na Jezusa Ducha Świętego w postaci gołębicy. Od tego momentu Jezu rozpoczyna wtajemniczanie innych w to, Kim On jest. Potrzebował na to blisko trzy lata. Niewielu jednak było wstanie otworzyć serce, by tę prawdę przyjąć. Potrzebny był akt wiary. Droga wtajemniczenia długa, a ilość wtajemniczonych niewielka. Po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu zesłał Ducha Świętego na wspólnotę wierzących, licząca sto dwadzieścia osób. Tylu podprowadził do wtajemniczenia. To dzieło nadal rośnie potęgą Ducha Świętego, który napełnia Kościół?

Cele wcielenia.
Pierwszym najbliższym wszystkim, którzy z wiara otwierają Ewangelię jest ukazani wzoru życia sprawiedliwego w niesprawiedliwym świecie. Jezus wyraźnie mówi o tym, gdy wzywa: Jeśli kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Łk 9,23). Podstawowym ćwiczeniem w szkole Jezusa jest Jego naśladowanie. W wieczerniku zaznaczył jeszcze mocniej. Umył apostołom nogi traktując to jako wtajemniczenie. Piotr się bronił przed tym umyciem. Jeśli cię nie umyje, nie będziesz miał udziału ze Mną (J 13,8). A mieć udział z Chrystusem, to być wtajemniczonym. Po tym Jezus rzekł do nich: Dałem wam przykład, abyście i wy czynili to, co wam uczyniłem. (J 13, 15) Przekaz Ewangelii dokonuje się drogą naśladowania Jezusa. Im doskonalej ktoś to czyni, tym skuteczniej swoim życiem przepowiada Dobrą Nowinę. *** Współczesny świat znając metody Jezusa koncentruje się na zgorszeniu, czyi dawania złych przykładów do naśladowania.. Zgorszenie jest nastawione na niszczenie człowieka***.
Drugim celem wcielenia było dawanie świadectwa prawdzie. Ten cel Jezus jasno określił przed Piłatem. Zostało to wpisane w protokół, bo akta tego sądu były spisane, tylko jako tajne dokumenty nie trafiły do rąk uczniów Jezusa i ich oryginału nie posiadamy. Znał je jednak Jan Ewangelista. Jezus powiedział Piłatowi: Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem, i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu (J 18,31-41). Te słowa odsłaniają podstawowy warunek spotkania z Jezusem, a jest nim umiłowanie prawdy. O to chodzi w Jego wypowiedzi: każdy kto jest z prawdy. W niebie najbliżej Jezusa są ci, w których ustach kłamstwa nie znaleziono.
*** Żyjemy w świecie post-prawdy, a którym każdy ma swoją racje. Książę tego świata jest ojcem kłamstwa, który karmi kłamstwem miliony. Tylko ludzie pełni Ducha Świętego są odporni na kłamstwo, łatwo je rozpoznają a sami nie kłamią***.
Są jeszcze dwa cele wcielenia. Jednym dzieło odkupienia, jakiego dokonał Jezus na Golgocie, a drugim zbawienie. Nad wtajemniczeniem w te dwa dzieła zastanowimy się za miesiąc.

ks Edward Staniek

Please publish modules in offcanvas position.

Free Joomla! templates by Engine Templates